czwartek, 20 września 2012

007.

Na bój ruszamy z dumą w oczach
Po ogromnych, stromych zboczach!
Nasze bronie rwą do walki
Pozabijać ich jak lalki
Byle chronić swą rodzinę
I na wroga zwalić winę
-Czy wy aby na pewno umiecie tworzyć teksty, a co najważniejsze śpiewać? - spytała Cynthia roześmianym głosem.
-Oczywiście panienko! Każdy wojownik z naszych okolic jest wybitnie uzdolniony! Posłuchaj, dajemy chłopaki naszą piewrszą pieśń!
Wina daj, wina daj!
Dla mężczyzny to jest raj!
Wal kielicha za kielichem
A kobita idzie z lichem!
Dobra nasz ko...
-Dobra, dobra! - dziewczyna zaczęła machać rękoma - To naprawdę ogromy... talent.
Wszyscy roześmiali się donośnie, wraz z siedzącym nieopodal Generałem Marko.
Cynthia nie sądziła, że ognisko może wiązać się z taką zabawą i rozluźnieniem. Z początku nie mogła znaleźć swojego miejsca w szeregach nieznanych jej wojowników, lecz po chwili znalazła swoje towarzystwo - beztalencia z II Dywizji pod dowództwem Generała Sachmeda. Rozśpiewana banda bez krzty czystego głosu.
Lecz nie za to ich polubiła; ich poczucie humoru przyciągało wszystkich zdrowych na umyśle ludzi z ogromną siłą.
 Poczuła na ramieniu czyjąś dłoń. Jeden z Beztalenci - Orgon - wpatrywał się w nią roześmianym wzrokiem.
-Zaśpiewaj z nami! - krzyknął.
-Ja nie jestem pewna... a poza tym nie znam tekstu Waszej piosenki. - wykręcała się.
Ku jej nieszczęściu, wojownik podał jej zniszczony kawałek zżółkłej kartki, gdzie widniały wszystkie bezsensowne rymy piosenki.
-Melodia taka sama jak przed chwilą. - walnął ją w plecy - I raz,dwa, trzy!
Kiedyś mama mnie wołała
Żołnierzyku na kolana
Zjedz ten pyszny tort mamusi
Co się każdy nim tu krztusi
Oj zjedz <zjedz, zjedz, zjedz>
Oj zjedz <zjedz, zjedz, zjedz>
Brałem łychę pełną przygód
Kosztowałem dla swych wygód
Aż mi oczy poczerniały
Bo tym torcie pani mamy
O nie <nie,nie,nie,nie>
O nie <nie, nie, nie, nie>
Spadłem z krzesła drewnianego
Na czerwono barwionego
Jak upity wstałem z ziemi
Jak za starej akademii
Upity <upity, upity, upity>
Upity <upity, upity, upity>
    <...>
Śpiewała razem z nimi cała roześmiana wymachując rękoma. Jej wzrok spoczął na wpatrującego się w nią Doriana - młodego Maga poznanego, w czasie spisywania nowej grupy bitewnej.
 Pomachała mu,a ten podszedł do niej i usiadł obok. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się promiennie pokazując na swoje usta.
-Ja nie umiem śpiewać. - wyjaśnił lecz przyjaciele Cynthii go nie posłuchali.
Po chwili i on śpiewał pełną parą; zwrotka za zwrotką.

~ * ~

Uchyliła lekko powieki, aby zobaczyć stan namiotu.
Po wczorajszej zabawie wiele się wydarzyło. Odurzony Generał Marko walczył z Orkami - widmo, a Cynthia starając się go ocucić została trafiona ogniskowym kijem. Teraz na miejscu trafienia widniała fioletowa bulwa.
Wstała powoli i wyszła z namiotu. W obozie panowała kompletna cisza. Dziewczyna westchnęła i podeszła do pobliskiego, prowizorycznego zbiornika na wodę.
-Cynthio. - podskoczyła na dźwięk głosu Doriana - Generał kazał wszystkim walczącym stawić się za chwilę przy głównym namiocie.
-Czy coś się stało?
-O niczym nie wiem. Po prostu miałem cię zawiadomić. - rzucił i odszedł z uśmiechem.
Dziewczyna spojrzała na swoje odbicie w lustrze wody, po czym odwróciła się i szybkim ruchem założyła na siebie, trzymaną wcześniej w ręku narzutę.
Dobiegając do głównego namiotu usłyszała donośny głos swojego Generała.
-Nie bójcie się! To nic poważnego! - wymachiwał rękoma w geście uspokojenia - Królewscy posłańcy przybyli by wręczyć nam świeży trunek, zbroję oraz broń.
Wszyscy wojownicy ucieszyli się na tę wiadomość.
-Każdemu został przydzielony odpowiedni zasób jedzenia i uzbrojenia!
Każdemu? To oznacza, że Król musiał...
-Król zapoznał się z osiągnięciami wszystkich zebranych tu osób, każdego z osobna. Wie kto włada jakimi umiejętnościami!
Wśród tłumu rozległ się cichy pomruk, którego miejsce po chwili zajął krzyk szczęścia.

~*~

Generał po kolei wzywał każdego wojownika i wręczał mu wszystkie rzeczy. Cynthia stała nieruchomo wpatrzona w ziemię. Słyszała raz po raz wywoływane nazwiska swoich sprzymierzeńców. W końcu musiał przyjść czas i na nią.
-Cynthia Tiger! - wszystkie wzroki zwróciły się w jej kierunku.
Wiedziała, że tak będzie. Domyślała się, że dla niektórych jest żywą legendą, której większość z nich nie spotka.
Powolnym, lecz zdecydowanym krokiem ruszyła w kierunku Generała.
-Generale... - ukłoniła się lekko i uśmiechnęła.
Mężczyzna podał jej ostrze, którego złotą klingę oplatał rozległy wąż, drewniany, lecz potężny łuk oraz nową zbroję składającą się z obcisłych brązowych spodni, miedzianej bluzki sięgającej do żeber, czarnych butów po kolana oraz chusty zakrywającej ramiona, szyję, połowę twarzy i włosy.
Spojrzała zdziwiona na swoją bluzkę, lecz odeszła nie wypowiadając ani jednego słowa.
Nie podziwiała dalszej części rozdania. Wróciwszy do namiotu ubrała na siebie nową zbroję. Zniesmaczona swoim wyglądem postanowiła ulepszyć nieco swój ekwipunek. Zebrała całą zbroję, którą znalazła w przeróżnych zakamarkach obozu składając ją w jedną całość.

Po kilku godzinach pracy dziewczyna wyszła z namiotu w pełnej zbroi: dokładnie wykonana kolczuga pokryta była płytowym wykończeniem. Dół ubioru składał się z metalowych spodni pokrytych zwiewnym i delikatnym materiałem.
Zadowolona udała się do Generała aby uzyskać informacje o jutrzejszym rozpoczęciu natarcia.
-Generale? - odezwała się, gdy ujrzała stającego do niej tyłem Marko.
Mężczyzna odwrócił się, a jego twarz w momencie zmieniła się z roześmianej na niedowierzanie.
-Cynthia, co się stało ze zbroją od Króla?
-Nieco ją przerobiłam.
-Ale... - chciała coś powiedzieć, ale dziewczyna mu przerwała.
-Uwierz mi Generale, tak będzie mi o wiele prościej przystąpić do walki.

~*~

Przepraszam za tak długi okres bez rozdziału, ale oprócz remontu miałam też kilka innych spraw.
Oto obraz Cynthi na co dzień:



A to Cynthia w swojej nowej zbroi, już poprawionej ( jedynie na tym obrazie nie zgadzają się uszy oraz miecz)

Fantasy - women warrior Wallpaper

niedziela, 9 września 2012

Uwaga!

ROZDZIAŁ 007. UKAŻE SIĘ Z WIĘKSZYM OPÓŹNIENIEM. SPOWODOWANE JEST TO REMONTEM, O KTÓRYM NIE MIAŁAM ZIELONEGO POJĘCIA. OCZYWIŚCIE JEST ON JUŻ SKOŃCZONY, ALE JA JESZCZE MUSZĘ ODPOCZĄĆ. 

PRZEKROCZYLIŚMY LICZBĘ 200 WYŚWIETLEŃ! W ZWIĄZKU Z TYM Z BOKU BLOGA UKAŻE SIĘ PODSTRONA Z JEDNOPARTÓWKĄ ( NAPISANĄ WCZEŚNIEJ )!
 

Droga do ukojenia © 2008 . Design By: SkinCorner