wtorek, 17 lipca 2012

002.

Szła rozległym korytarzem w kierunku swojego tymczasowego mieszkania. Była spokojna pomimo tego, iż rozmowa z Królem oraz Generałem jej dywizji nieco ją zdenerwowała. Nie lubiła, gdy ktoś dzielił świat na tych gorszych oraz tych lepszych; szczególnie, że ludzie przypodobali sobie domenę władców. Elfy znienawidziły człowieczą rasę właśnie z powodu pychy. To dlatego napadli na nas i rozpoczęli krwawą walkę...teraz przyszedł czas na 'wyładowanie nerwów' rasy Upadłych. Pomimo ich nazwy, dawniej byli szanującą się frakcją, mającą ciepłe serce i uśmiech na twarzy. Po tysiącach lat postanowili wybić naszą rasę i wtedy to oficjalnie zostali nazwani Upadłymi. Pamiętała to...pamiętała to chodź miała wtedy dopiero 3 lata...

Mała i bezbronna dziewczynka czekała na rodziców z utęsknieniem. Siedziała spokojnie w ulubionym fotelu ojca, oglądając krajobraz za oknem... pięć dni temu ogłoszono, iż na terytorium człowieka wtargnęły wysokie istoty, wyglądem przypominające Elfy. Po kilku tygodniach walka przeniosła się na południowy front ojczyzny, z dala od posiadłości rodziców dziewczynki. Do drzwi zapukał jeden z Generałów wojska, który pełen smutku ogłosił brutalną śmierć jej rodziców.
Spalili ich, powtarzała zrozpaczona. spalili mojego tatusia! moją mamusie! zabije ich, zabije! W jej sercu narodziła się chęć zemsty na mordercach...wstąpiła do wojska z zamiarem zabicia nieznajomych Elfów...Upadłych.

Potrząsnęła lekko głową... nie chciała znów przypominać sobie zapłakanej twarzy prababki i jej najbliższych.
Muszę się zemścić, powtarzała w duchu. Potrafię ich zabić...
Nie chciała być mordercą, ale wojownikiem, który chce uniknąć dalszych strat w ojczyźnie... na świecie.
-Panienko! - zorientowała się, że od kilku dobrych minut, Daniel próbuje nawiązać z nią kontakt wzrokowy.
-Przepraszam, zamyśliłam się. - popatrzyła nie niego i skinęła głową, dając przy tym znak, że może mówić.
-Generał Marko kazał przekazać, że oddział panienki ma stawić się jutro w południe na Placu Królewskim. - wypowiedział wszystko z jednym oddechem.
-Dziękuję za informację, Danielu. - kąciki ust Cynthii lekko podniosły się do góry - Będziesz towarzyszył mi w walce?
-Tak, panienko... moja moc jest w pełni zregenerowana.
Kiwnęła głową.
-Przed wyjściem na plac, skieruj się do medyków. Może się okazać, że wyruszymy w podróż już jutro.
-Oczywiście. - ukłonił się i 'zszedł jej z oczu'.
Otworzyła zamknięte na klucz drzwi do mieszkania. Oczom ukazało się jej niewielkie pomieszczenie w przeważających kolorach beżu oraz brązu. Z prawej strony znajdowała się kuchnia, a z lewej wejście do łazienki. Zdjęła swoje szaty, kładąc je na oparciu, pobliskiego fotela i skierowała się w stronę łazienki. Pochylona nad wanną, ujrzała przygotowaną wodę z płatkami róż. Rozpuściła swojego koka i naga zanurzyła się w przeźroczystej cieczy. Jej ciepło, jak i zapach rozluźniło jej mięśnie i pozwoliło zapomnieć na chwilę o wojnie i sprawach państwowych. Westchnęła cicho, gdy oparła głowę o kant kremowego mebla. Odpocznij Cynthio, mówił głos w jej głowie. Jutro znów musisz ryzykować swoim życiem, aby ocalić innych...

***

-Wojownicy! - Generał Marko zajął swe miejsce na środku Placu Królewskiego - Nasz oddział został wyznaczony na kolejną potyczkę z Upadłymi zwiadowcami! Jest was tylko 10, dlatego możemy szybko i zwinnie przedrzeć się przez tereny wroga i uzyskać jak najwięcej informacji o ich planach, co wiąże się oczywiście z...
-... posiadaniem niewolników... - syknął jeden z zebranych mężczyzn.
-Coś nie tak, żołnierzu? - zapytał z kpiną w głosie stojący niedaleko Porucznik Valey.
-Nie, proszę pana.
Cynhia wpatrywała się w twarz mężczyzny chcąc odgadnąć skąd u niego niechęć do niewolników. Nie mogła ukrywać, że i ona nie przepadała za więzieniem wszelkich istot w ciemnych lochach, ale aby uzyskać swój cel musiała się temu podporządkować. Potrząsnęła lekko głową i wsłuchała się w dalszą część przemowy swojego Generała.
-Wyruszamy w dzisiejsze popołudnie, więc wróćcie do swoich pokoi i zabierzcie ze sobą prowiant i broń... oczywiście jeśli wasza moc nie jest zregenerowana to polecam usługi medyków, kochani magowie.... - zwrócił wzrok ku połowie drużyny, do której należała Cynthia. Właśnie ta część oddziału, należała do magów; posiadali moce, które nie każdemu było dane posiadać. Cynthia została zbadana zaraz po narodzinach, kiedy to odkryto u niej moc... moc należącą do maga. Nie każda rasa mogła być w posiadaniu takich 'istot'. Orkowie byli właśnie jedną z nich; nadrabiali za to szybkością i siłą swoich mięśni.
-Jakieś pytania? - wzrok Generała 'przesunął' się po całym oddziale - To dobrze...spakujcie się i wróćcie tu w południe.





0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Droga do ukojenia © 2008 . Design By: SkinCorner